piątek, 25 lutego 2011

Szpak

W kilku słowach przedstawiam Misia, 
który jednak będzie dominował na tym blogu.


          Po całym wielkim nieboskłonie wędrowały sobie tylko dwie niewielkie chmury. Sunęły z wolna na zachód, trochę jakby za słońcem. Wciąż ulegały wietrznej metamorfozie, co rusz przyjmując inne kształty. A może i  bezkształty, w których mógłby kto dopatrywać się jakichś kształtów.
           - Czy ty widzisz to samo co ja? - zapytał Szpak, nie przerywając dziobania w dojrzałą czereśnię.
           - To samo, czyli co? - Misiu otworzył oczy, spodziewając się czegoś ciekawego. - Widzę tylko niebo, bardzo słoneczne. Jak dla mnie za bardzo.
           - Za bardzo? - Szpak się zdziwił. - To czego tu leżysz na tej trawie? Idź sobie do cienia, jak ci za jasno.
           - Muszę dopilnować, żebyś mi za dużo czereśni nie zjadł.
           - Jak to? Przecież... - Szpak znowu się zdziwił. - Zapomniałeś, co mówiłeś sadząc te drzewka?
           - Oj pamiętam... - Misiu zniecierpliwił się. - Dobrze pamiętam, że to dla was, ptaków, sadziłem. Tak było i tak jest. Ale muszę zachować jakiś pozór.
           - Pozór?
           - Tak, pozór. Nie rozumiesz? Pozór, czyli fałszywy obraz, złudzenie, iluzję...
           - Misiu... Przecież wiem, co to słowo znaczy. Ale po jaką cholerę ci pozór?
           - To nie dla mnie, durny Szpaku. To dla tych, co na mnie patrzą.
           - Ej, tylko nie durny... Bo zawołam kumpli i w sekundę opędzlujemy to drzewko. - Szpak tylko udał, że jest urażony. Aż taki głupi to on nie jest, żeby nie wiedzieć, że jest tylko durnym ptakiem. - Dobra... W takim razie po co pozór dla tych, co na ciebie patrzą?
           - Najpierw ty mi powiedz. Chciałeś mi coś pokazać.
Szpak przerwał dziobanie i zaczął łypać lewym okiem w górę. Prawe tym samym skierował w dół, czyli mniej więcej tam, gdzie Misiu w trawie się wylegiwał. "Zupełnie bez wyrazu. Ciekawe, jak to drugie wygląda? Pewno tak samo... Ach, te głupie ptaki..."
           - Za późno - stwierdził Szpak. - Zagadałeś mnie i przeszło.
           - Co przeszło?
           - Chmury. Ciekawy kształt miały.
           - Kształt? A to dobre. A którym okiem widziałeś? - Misiu był nieco rozbawiony.
           - Nie nabijaj się, bo ci zaraz przetrawioną czereśnię spuszczę.
           - No już dobrze. Co widziałeś?
           - Wariata.
           - Wariata?
           - Tak, wariata.
           - A skąd ty możesz wiedzieć, jak wariat wygląda?
           - Wiem, bo widzę. Prawym okiem. Tu na trawie leży.
"Cholera!" Misiu poderwał się. Oparty na łokciach wpatrywał się w Szpaka, który zdawał się mieć złotawą poświatę. Zresztą wszystko teraz w tych czereśniowych liściach grało pełną gamą kolorów słońca.
           - Sobie za dużo nie pozwalaj...
           - Hej, Misiu... Dla mnie nie musisz tworzyć pozorów. Przecież ja wiem...
           - Wiesz...?
           - Tak. Wszystkie ptaki wiedzą, że jesteś wariatem.


                                                        ***

Zofia Sumczyńska                                                           Ptaszek (olej na płótnie) 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz