środa, 6 czerwca 2012

Romek odszedł




Romku*, drogi braciszku!
Cieszę się, że wreszcie przemówiłeś głosem Boga.
Boga, który - tak czy siak - w końcu zrównuje nas wszystkich i zaczynamy mówić tym samym językiem. 
Cieszę się, że wreszcie powróciłeś do tych brzóz, dębów, modrzewi i lip, wśród których razem hulaliśmy na sankach, a latem wąchaliśmy kwiaty posadzone wzdłuż tej oto Alei Żyjących w Bogu. Wtedy też się śmiałeś, tak samo jak i my, ale nic poza tym – nie potrafiłeś nic więcej, bo nie pozwalała Ci na to nieszczęśliwa, ziemska skorupa.
Cieszę się, że po wielu, wielu latach cierpienia udało Ci się wreszcie z niej wyleźć, porzucić ją, i przemówiłeś do nas swoim prawdziwym głosem.
Cieszę się, że w końcu mogę Cię usłyszeć.

 *) Romek